piątek, 30 grudnia 2011

Mój obrazek

Jeszcze nie mam żadnego programu do rysowania,ale nadal próbuję w paincie. Oceniać w skali 0/10!!!! I pamiętajcie,że nie umiem rysować w paincie,bo trudno się rysuje. Teraz to są hieny,jak widzicie. Chyba lepiej mi idą niż lwy. Temat obrazka:Shenzi,Banzai i Ed są na cmentarzysku słoni. Ed zjadł Zazu,Shenzi zjadła Simbę,a Banzai został bez obiadu. 

czwartek, 29 grudnia 2011

Detektywi cz.1

Taka wstał dziś rano bardzo późno. Wczoraj bawił się z Mufasą i kolegami a także koleżankami w nocy. Był bardzo zmęczony. Ale Uru zaczęła go budzić. Było już tak późno,że nawet Uru wstała,a była dużym śpiochem. Mufasa zaśmiał się,widząc,że Uru musi budzić Takę. Potem dotknął swojej już prawie pełnej grzywy. U Taki jeszcze takiej nie było. Był dopiero nastolatkiem. Ahadi spojrzał na obu synów strasznie dziwacznie. Uru też była okropnie zdziwiona. Lwy nie wiedziały dlaczego. Zaczęli się zastanawiać,co mogli zrobić podczas ostatniej imprezy. Oboje wiedzieli,że Ahadi od samego początku nie chciał,aby urządzali tą imprezę. Uru nie podobało się to,że na imprezie Taka i Mufasa zaczęli podrywać Sarabi. Uważała,że nie powinni jeszcze tak robić. Ahadi wcale się tym nie przejął. Taka podszedł do matki jakby był dumny z siebie. Uru to się nie spodobało. Po chwili Sarafina weszła do jaskini. Podeszła głównie do Taki. Była w nim zakochana,tak samo jak Zira. Lwice jednak nie rywalizowały o to,kto będzie żoną Taki. Sarafina uważała,że to jeszcze za wcześnie,żeby razem do końca życia. Ale lwica była na tyle zakochana,by upierać się o miejsce przy boku Taki. Zira uważała,że Sarafina tylko jest z nim,bo wie,że Taka kiedyś zostanie królem,i chce być królową. Sarafina uważała to samo o Zirze.Właśnie w tym momencie do groty weszła Zira. Lwica była wściekła,widząc Sarafinę obok Taki. Podbiegła do niej z wyszczerzonymi kłami,gotowa do ataku. Gdyby Uru i Ahadi jej nie powstrzymali,rzuciłaby się na Sarafinę. Sarafina nie okazywała takiej agresji,ale nie była zadowolona z wizyty Ziry. Zira wyszła z jaskini obrażona na władców. Sarafina zaczęła rozmawiać z Taką. Mufasa czuł się trochę zazdrosny,widząc Sarafinę obok brata. Chociaż nie był w niej zakochany,i tak miał ochotę odebrać Sarafinę bratu. Taka spojrzał w oczy Sarafinie,co bardzo podnieciło młodą lwicę. Ahadi miał już tego dość. Wyszedł z domu na krótki spacer. Uru chciała pójść z nim,ale Ahadi wolał trzymać się sam. Uru zrozumiała to i wróciła do jaskini. W domu chciała porozmawiać z Mufasą. Taka mógł iść razem z Sarafiną. Mufasa uważał to za niesprawiedliwe,ale szybko zmienił zdanie. Przekonał się,że matka nie chciała wcale dać mu kary,ale porozmawiać o jego życiu. Mufasa z chęcią zaczął opowiadać. Uru słuchała z zaciekawieniem. A tymczasem Taka nadal chodził razem z Sarafiną. Oboje śmiali się,że Mufasa będzie miał kłopoty,a Takę puszczono wolno. Jednak ta radość szybko się skończyła. Sarafina zobaczyła Zirę,która rozmawia z Sarabi. Wyglądała tak,jakby chciała zrobić nazłość Sarafinie. Sarafina bardzo się zdenerwowała. Taka nie rozumiał dlaczego. Przecież Zira też mogła rozmawiać i bawić się z Sarabi. Ale Sarafina nie miała ochoty patrzeć na gadające koleżanki. Ze wściekłością pobiegła rozdzielić rozmawiające lwice. Obie były równie zdziwione. Zira wściekła odeszła. Sarabi nakrzyczała na Sarafinę,że jest zbyt zazdrosna,i że Sarabi nie będzie tylko jej. Sarafina nie rozumiała,że Sarabi chce mieć też inne znajomości. Po chwili każdy poszedł w swoją stronę. Taka zobaczył piękną,białą lwicę. Jeszcze nigdy takiej nie widział. Lwica była trochę starsza od Taki,więc lew chciał z nią porozmawiać. Zakochał się w lwicy od pierwszego wejrzenia. Podszedł do lwicy. Zaczął rozmowę. Przedstawił się i powiedział,że jest bratem króla. Lwica słuchała z uśmiechem. Przez chwilę ukrywała swoje imię,jakby coś ukrywała. Ale po chwili je wyjawiła. Nazywała się Ausaha. Taka powiedział co myśli o tym imieniu. Powiedział,że jest piękne. Nie powiedział jednak tak sobie,żeby się jej upodobać,lecz naprawdę bardzo mu się spodobało. Ausaha wstała z trawy i zaczęła się niespokojnie kręcić wokół Taki. Taka pomyślał,że uważnie go ogląda i cały czas się uśmiechał. Miał rację. Ausaha uważnie go oglądała. Nie widziała jeszcze samca o brązowym futrze. Tam gdzie mieszkała przez większość czasu,były albo żółte albo innego koloru lwy,ale brązowe były tam tylko rzadko lwice. Nie było brązowych lwów. Zaczęła się zastanawiać,czy to jest samiec. Po chwili przypomniała sobie jego głos i uznała,że to lew. Następne kilka godzin spędzili razem. Następnego dnia,Taka spotkał lwa,który był w tym samym wieku co on. Zaczął mu narzucać,że zabił Ausahę. Taka bronił się jak mógł,ale lew stawiał zarzuty coraz szybciej i z czasem było ich o wiele więcej.  Ausaha naprawdę zniknęła,a wszystkie dowody jak na razie wskazywały,że została zamordowana. Lew który zaatakował Takę nazywał się Woron i był chłopakiem Ausahy. Mufasa i Taka postanowili,że będą prowadzić śledztwo z innymi detektywami. Inni byli dorośli i z niechęcią zgodzili się na pomoc braci.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądali detektywi i co się stało dalej,to musi tu być co najmniej 8 komków!!!

Pierwsze spotkanie Ahadiego i Uru




Uru mieszkała jeszcze na wygnaniu z ojcem Isaką i matką Kuilą. Pewnego dnia Kuila zabrała ją ze sobą. Zdziwiona Uru nie wiedziała po co. Kuila puściła Uru koło granicy i kazała jej wychodzić. Zaniepokojona Uru nie chciała wychodzić. Kuila czekała z wściekłą miną. Uru nadal bała się przechodzić poza granicę. Wtedy Uru i Kuila zobaczyli Isakę. Lew rozkazał Uru wracać do domu,a z Kuilą chciał porozmawiać. Mimo tego,że Isaka mówił dość poważnie,Kuila niezbyt go słuchała. W końcu Isaka się wściekł. Uru poszła do domu,w którym mieszkali. Bała się z niego wychodzić,póki kłótnia nie dobiegnie końca. Ale Isaka i Kuila szybko się pogodzili,więc Uru nie musiała długo czekać. Gdy odeszli,lwiczka spojrzała na Lwią Ziemię. Nie chciała wychodzić poza granicę,ale bardzo ją coś ciągnęło żeby tam pójść. Rozejrzała się dookoła i zobaczyła,że nikogo nie ma. Już chciała zrobić kilka pewnych kroków,gdy przeszkodził mu Zarido. Zarido był nastoletnim lewkiem,który był synem koleżanki Kuili. Kazano mu opiekować się Uru. Uru nie podobało się to,że ma swojego opiekuna. Zarido też nie chciał być opiekunem małej lwiczki,ale musiał. Uru zaczęła go przekonywać,że sama też da sobie radę. Ale Zarido nie mógł zostawić jej bez opieki. Bał się,że Isaka i Kuila wyrzucą go ze swojej ziemi,i nie będzie już miał domu. Uru koniecznie chciała przejść przez granicę. Jej ciekawość nie miała granic. Wyobrażała sobie okropnie dziwne lwy. Lwice były zielone,a lwy niebieskie. Wszyscy mieli małe,różowe oczy. Byli pięć razy więksi od zwykłych lwów. Ich ogony natomiast nie miały kępki futra na końcu i były brązowe. Zaczęła się zastanawiać,czy nie zostać w domu. Zarido podsuwał jej pomysły,żeby zapomniała o Lwiej Ziemi. Ale lwiczka była tak zamyślona,że go nie słuchała. Zarido mówił dalej nie wiedząc,że Uru go nie słuchała. Lwiczka były zbyt zajęta swoją wyobraźnią. Nagle obaj usłyszeli trzask. Zarido puścił Uru i pobiegł zobaczyć co się stało. Uru miała okazję uciec,ale była strasznie ciekawa,co się wydarzyło. Gdy oboje weszli do jaskini,zobaczyli coś przerażającego. Kuila spała,a Isaki nie było. Wszystko wyglądało normalnie. Zdziwiony Zarido był coraz bardziej ciekawszy,co się stało. Zaczęli cicho szukać jakiś poszlak. Ale znowu usłyszeli trzask. Był jeszcze głośniejszy niż poprzednio. Zaniepokojony Zarido biegał tu i tam,ale niczego nie znalazł. Wreszcie dobiegł do małej groty. Uru cała czas biegała za nim. Ona sama była bardzo ciekawa tego co się stało. Uru wiedziała,że zaraz nie będzie już miała szans,żeby dotrzeć na Lwią Ziemię. Odbiegła po cichu od Zarido. Lew wszedł do groty,w której zobaczył,co się stało. Leżał tam półżywy Moradi. Moradi był starszym bratem Zarido.Lew kilka razy upadł na twardą ziemię. W tym pośpiechu Zarido nie zauważył,że Uru koło niego nie ma. A tymczasem lwiczka była już koło granicy. Zaśmiała się po cichu i przeszła granicę jedną łapą. Nie odważyła się pójść dalej. Widziała,że to bardzo dziwne miejsce. Zielone i są tam jakieś dziwne stworzenia. Uru nigdy nie widziała afrykańskich zwierząt,więc była nimi bardzo zdziwiona. Nie wiedziała,czy nie zrobią jej krzywdy. Zawahała się przez chwilę,ale miała zamiar tam pójść. Wreszcie się odważyła,i przeszła granicę. Gdy ją przechodziła,miała zamknięte oczy. Ale gdy już ją przeszła,otworzyła je. Nawet się uśmiechnęła. To wszystko wyglądało na takie piękne i wielkie. Uru mogła swobodnie się poruszać i było o wiele więcej zabaw,niż na jej ziemi. Lwiczka spotkała motylka,za którym pobiegła. Motylek doleciał aż do Lwiej Skały,więc ona też tam pobiegła. Z jaskini wyszedł jakiś młody lew. Był w tym samym wieku co Uru. Lwiczka przestraszyła się,gdy go zobaczyła. Lewek podszedł do Uru.
-Jestem Ahadi. A ty?
-Ja? Ja jestem Uru. I...i nie jestem stąd.
-Jak to? Więc skąd jesteś,Uru?
-Jestem księżniczką ziemi...nawet nie znam nazwy ziemi,której mam być kiedyś królową. Mój ojciec jest bratem twojego. Chyba. Słyszałam,że jest na Lwiej Ziemi takie lwiątko jak Ahadi,ale wyobrażałam sobie ciebie o wiele inaczej! Myślałam,że będziesz bardziej podobny do mnie. A ty jesteś żółty,masz takie dziwne oczy i dziwny jesteś. Nie myślałam,że ktoś może mieć żółte futro i czarną grzywę. Zawsze myślałam,że czarne grzywy mają tylko brązowe lwy. A ty jak myślisz? Ahadi! Ahadi? Ahadi! Słuchasz mnie!?
Ale Ahadi zapomniał o rozmowie z nowo poznaną koleżanką. Uru była tym szczerze oburzona. Już miała odejść od niego,ale Ahadi ją zatrzymał. Nie wiedział,że Uru go o cokolwiek pytała. Uru wybaczyła Ahadiemu jego nieuwagę i poszli na polanę. Tam Ahadiemu szybko się znudziło. Uru była trochę przestraszona,widząc żółtą,suchą trawę. Ahadi przekonywał ją z zaskoczeniem,że to nic złego. Dla Ahadiego było to okropnie dziwne,że Uru się wszystkiego boi. Uru miała ochotę pójść gdzie indziej. Powoli zaczynała się przyzwyczajać do zielonego otoczenia. Ahadi był z tego zadowolony. Po chwili zaczęło się już ściemniać. Ahadi i Uru powoli zaczęli widzieć gwiazdy. Było już kilka minut po zachodzie słońca. Uru nadal była na Lwiej Ziemi. Po chwili lwiczka położyła się i nalegała,aby Ahadi położył się obok niej. Ahadi spełnił życzenie Uru. Gdy gwiazdy rozświetliły niebo,Ahadi zaczął opowiadać.
-Wiem,że cię to zaciekawi. Powiem,co opowiada mi tata,gdy jesteśmy w nocy na dworze. Spójrz w gwiazdy. Wydaje nam się,że to tylko białe kropki na wielkim ciemnym niebie. Ale tak naprawdę,to przeszli królowie z dawnych lat. Oni będą zawsze nad nami czuwać,i gdy tylko poczujesz się samotna,wiedz,że oni zawsze będą przy tobie.
Pierwszy dzień spędzony z Ahadim,dla Uru był wspaniały. Nigdy więcej nie przeżyła tak ekscytującego dnia i wieczora. Do domu wrócili szczęśliwi. Cieszyli się,że poznali się i nigdy nie zapomnieli,jakich słów użyli w zdaniach i kiedy to było.

wtorek, 27 grudnia 2011

Kopa spotyka Skazę


Dzisiaj dzień nie zapowiadał się na pogodny. Już od rana padał deszcz,który z każdą chwilą się powiększał. Mimo to,Kopa nie miał zamiaru zrezygnować z zaplanowanego spaceru. Gdy tylko wyszedł,na jego drodze pojawiła się Nala. Lwica nalegała,aby Kopa nie wychodził w tym dniu z domu. Lewek jednak nie miał zamiaru siedzieć i czekać,aż przestanie padać. Kiara zaczęła pałętać się wokół brata. Kopa odtrącił ją lekko. Nagle z jaskini wyszedł Mheetu. Młodszy brat Nali podszedł do lwiątek i wziął je. Zaczął odpowiadać im bajki,które kiedyś usłyszał od Nali. Kiarę bardzo to zainteresowało,a Kopa słuchał z zaciekawieniem,ale już nie takim jak Kiara. Mheetu opowiadał dość ciekawie,chociaż Kopie nudziło się już po 5 minutach słuchania,o tym samym bohaterze. Chciała innego,ale Kiara nalegała,by Mheetu opowiadał o tym samym. Mheetu zaczął się zastanawiać,czy wymyślić nową historię dla Kopy,czy opowiadać dalej dla Kiary. Postanowił,że będzie opowiadał Kiarze,a dopiero później wymyśli dla Kopy. Lwiątka nie wiedziały,że Mheetu planuje szybki koniec opowieści. Najlepsze w opowiadaniu ich wuja było to,że przez chwilę mówił jakby bohater opowieści umierał,a bajka kończyłaby się. Ale po chwili opowiadał bardzo przejęcie,co wkrótce zainteresowało Kopę. Kiara słuchała z nowym przejęciem,a Kopa znowu zaczynał się nudzić. Nala wyszła z jaskini zobaczyć,co tam robią jej dzieci. Zdziwiła się bardzo,gdy zobaczyła Mheetu,który opowiadał im bajki. Wiedziała,że Mheetu zawsze nie do końca słuchał,i przekręcał opowieści.  Zaczęła się śmiać,słuchając jak Mheetu opowiada. Jej młodszy brat opowiadał raczej komedie,niż bajki. Kiara śmiała się cały czas,a Kopa był wyraźnie znudzony. Nala miała już do niego podejść i zapytać się o to,ale Simba ją zatrzymał. Weszli razem do jaskini i zaczęli rozmawiać. Właśnie w tym dniu mieli wybrać się na spacer. Simba zaczął jej to przypominać. Nala była oburzona. Jak on mógł pomyśleć,że Nala zapomniała o spacerze! Ale lwica chciała jeszcze poprzyglądać się,jak Mheetu opowiada Kopie i Kiarze jej opowieści. Bardzo lubiła,jak Mheetu opowiadał. Zawsze słuchała jego opowieści. A Mheetu nawet nie wiedział,że przekręca opowieści wymyślone przez Nalę. Nala wcale się nie wściekała,że Mheetu przez nieuwagę przekręca jej opowieści. Wręcz przeciwnie. Uwielbiała jak Mheetu opowiadał wymyślone przez nią historię. Zawsze pamiętała,co opowiadała. W końcu Simba zaczął się niecierpliwić. Wyszedł porozmawiać z żoną,która już dobrą chwilę stoi przed jaskinią. Nala chciała jeszcze chwilę popatrzeć na opowieści brata,ale Simba nie chciał na nią czekać. Kiara i Kopa zauważyli rodziców,ale podniecenie Kiary było o wiele mniejsze niż Kopy. Kopa myślał,że jak pójdzie z Simbą i Nalą to nie będzie musiał już słuchać nudnych opowiadać wuja. Ale nie pomyślał,że Simba i Nala nie puszczą go,gdy pójdzie z nimi. Nali było trochę przykro,gdy zostawiała Kiarę u Mheetu. Nie miała ochoty zabierać ze sobą Kopy. Chciała spędzić to rano tylko z Simbą. Simbie też nie było wesoło,że Kopa poszedł z nimi. Ale nie chciał pokazywać tego po sobie. A tymczasem Kiara słuchała z zaciekawieniem. Nie myślała wcale o ucieczce jak Kopa. Słuchała swojego wuja tak uważanie,że jakby chłonęła całą opowieść. A tymczasem Kopa skoczył na grzbiet ojca. A że Simba był bardzo blisko Nali,lwiątko skakało na Simbę i na Nalę,z jednego na drugiego. Rodzice lewka zdenerwowali się w końcu i zrzucili go. Akurat Nala miała go na grzbiecie. Kopa potoczył się przez kilka sekund,a potem upadł. W oddali zobaczył dziwne miejsce. Miał zamiar tam pójść. Nagle przeszkodził mu w tym Nuka. Kopa nie był zachwycony wizytą dawnego przyjaciela. Kiedyś byli przyjaciółmi,ale szybko się pokłócili. Nie mieli zamiaru już nigdy wrócić do dawnej przyjaźni. Nuka miał zamiar porozmawiać z Kopą. Kopa chciał,aby ta rozmowa zakończyła się jak najszybciej. Nuka zaczął mówić,że Kopa wciąga w te swoje niebezpieczne zabawy Vitani. Lew pierwszy raz zaczął się interesował siostrą. Kopa był bardzo zły,że Nuka chce rozmawiać właśnie o Vitani. A lwiczka się przecież tak dobrze z nim bawiła. Nuka odszedł  od lwiątka bardzo szybko. Rozmowa trwała kilka minut. Kopa zapewnił Nukę,że Vitani jest z nim całkowicie bezpieczna. Kopa jednak obawiał się,czy Nuka zostawi tak sobie tą sprawę. Miał nadzieję,że tak. Rozejrzał się dookoła i poszedł w dziwne miejsce. Znajdowało się ono na Lwiej Ziemi i było to najbardziej zagęszczony obszar Lwiej Ziemi. Kopa niepewnie wszedł. Trochę przestraszony zobaczył jakiegoś lwa. Lew leżał spokojnie,jakby nie widział Kopy. Kopa podszedł do lwa,aby mu się bliżej przyjrzeć. Nie widział jeszcze nikogo takiego na Lwiej Ziemi. Lew miał brązowe futro,czarną grzywę,zielone oczy i bliznę na oku. Kopa nie domyślił się,że to wuj jego ojca. Lew podszedł do Kopy. Kopa zaczął z nim niepewną rozmowę. Lew powiedział,że ma na imię Skaza. Właśnie wtedy Kopa przypomniał sobie opowiadania ojca. Simba pewnie nie byłby zadowolony,że jego syn rozmawia ze Skazą. Ale Kopie wydawał się bardzo miły,mimo tego co mówił o nim Simba. Skaza zaczął się przyglądać Kopie. Uznał,że lwiątko wygląda bardzo podobnie do Simby,gdy ten był mały. Kopa zaśmiał się cicho. Zaczął opowiadać Skazie wszystkie rzeczy,które mówił Simba. A potem Skaza zaczął opowiadać,jak umarł. Kopa był bardzo ciekawy jak żył i jak umarł. Gdy Skaza mówił jak umierał,Kopa chciał go przytulić,ale nie udało mu się. Skaza był tylko duchem,który przyszedł do Kopy. Lwiątko było zdziwione,ale chwilę później to zrozumiało. Potem poszli na polanę. Skaza chciał,aby Kopa pokazał mu,jak zwykle się bawi. Kopa z uśmiechem zaczął się kłaść na ziemi i turlać się po miękkiej trawie. Skaza z uśmiechem się temu przyglądał. Był coraz bliżej lwiątka,co jeszcze bardziej ośmielało Kopę. W końcu zabawa musiała ustać. Skaza położył się i patrzył na zachodzące słońce. Kopa podszedł do niego i zaczął ponowną rozmowę. Skaza z uśmiechem zaczął go namawiać do złego. Kopa brał też rzeczy na poważnie,a w gruncie rzeczy nie wydawało się to złe. Następnego dnia Kopa już nie spotkał wuja swego ojca. Simba zapytał go,z kim spędził ostatni dzień,ale Kopa nie odpowiedział. Nigdy nie zapomniał tego spotkania i nie zapomniał słów Skazy. Nie zrobił tego co proponował mu Skaza,ale cieszył się ze spędzonego dnia ze Skazą.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
To dla tych,którzy chcieli notkę o Kopie który spotyka Skazę ^^

piątek, 23 grudnia 2011

Lew i hiena


Był wspaniały dzień. Słońce grzało mocniej niż zwykle. Wesoły Kopa wybiegł z domu. Nie było już wcześnie,a wszyscy nadal spali. Lwiątko spojrzało na śpiące stado i odeszło. Po chwili usłyszał,że ktoś za nim idzie. Był to ktoś,kto był bardzo głośny. Po chwili Kopa obrócił łeb i zobaczył Kiarę. Spodziewał się jej,więc się nie zaskoczył. Kiara skakała koło niego z wesołym uśmieszkiem. Kopa nie miał ochoty na zabawę z nią. Ale Kiara zaczęła cicho warczeć,co zdenerwowało Kopę. Lewek skoczył na młodszą siostrę i obaj potoczyli się z tronu. Tam wpadli na Simbę. Simba uśmiechnął się do nich i poszedł na Lwią Skałę. Lwiątka nie chciały tam wracać,ale Simba musiał udzielić im lekcji. Kopa niechętnie usiadł koło ojca i słuchał. Z Kiarą poszło trochę gorzej,bo lwiczka kompletnie nie miała ochoty się uczyć. Kopa zaśmiał się i zobaczył,że Simba już wraca. W prawdzie,on sam też nie chciał spędzić ranka na lekcji. Po chwili Simba był  już na miejscu. Kiara położyła się obok Kopy i zaczęła słuchać. Simba mówił o Zirze,Skazie,Nuce,Kovu i Vitani. Kopa znał już Vitani i często się z nią bawił. W niektórych momentach,Kopa miał ochoty wydrzeć się na Simbę,ale musiał się powstrzymać,inaczej nigdy by już nie pobawił się z Vitani. Kiara nie wiedziała jeszcze nic o Kovu. Była jeszcze mała,więc nie znała nawet drogi do wodopoju. Gdy lekcje się skończyły,Kopa poszedł się napić. Zobaczył,że Kiara znowu idzie za nim. A chciał wybrać się w miejsce,które zobaczył stojąc na Lwiej Skale. Miejsce to już z daleka wydawało się ciemne i ponure. Kopa jeszcze chwile zastanowił się,czy chce tam iść. Zdecydował,że tak. Teraz jedynym jego problemem była Kiara. Lwiczka za nic nie chciała odejść od brata. Kopa miał już uciec,gdy zjawiła się obok nich Nala. Lwica powiedziała,że Kiara musi wziąć kąpiel. To ucieszyło Kopę. Wiedział,że takie kąpiele nie trwają krótko,a on już miał w nocy. Nala wzięła w pysk córkę i odeszła. Kopa był bardzo szczęśliwy. Jak najszybciej biegł do ponurego miejsca. Ale stanął,gdy tylko poczuł mgłę. Zaczął się zastanawiać,czy jednak iść,czy zawrócić. Przełknął ślinę i poszedł dalej. Łapy chwiały mu się,cały draż,a minę miał,jakby ktoś zaraz miał mu uciąć głowę. Przestraszone lwiątko szło dalej. Ale po chwili zaczęło go to nawet nudzić. Widział,że nikogo tam nie ma. Nagle usłyszał ciche dźwięki. Było to dziwne. Zaczął się rozglądać. Poczuł,że ma coś na łapie. Szybko zobaczył,że był to zwykły robak. Znudzony poszedł dalej. Miał już wejść na czaszkę słonia,gdy usłyszał chichot. Przestraszył się trochę,ale postanowił wejść. Widział,że na czaszce nikogo nie ma. Już był w połowie drogi,gdy znowu usłyszał przerażający chichot. Ześlizgnął się z czaszki i zaczął wołać do dźwięków. Gdy nie usłyszał odpowiedzi,był przerażony. Nagle coś wyskoczyło obok niego. Lewek ze strachem obrócił głowę. Zobaczył miło uśmiechającą się hienę. Był bardzo wystraszony i nie wiedział co robić. Nie wiedział,że na cmentarzysku są hieny. Hiena przedstawiła się. Kopa już trochę bardziej ośmielony  także się przedstawił. Hiena nazywała się Asante. Kopa wszedł na czaszkę słonia i zaczął się pytać nowej koleżanki o różne rzeczy. Asante była bardzo miła i przyjacielska. Gdy Kopa już opowiedział wszystko o sobie,chciał aby Asante też o sobie opowiedziała. Asatne stanęła jak wryta. Ale już po chwili odetchnęła i zaczęła opowiadać.
-Wiesz,że kiedyś już o tobie słyszałam? Jesteś synem tego lwa,o którym opowiadała mi matka.
-A kim była twoja matka?
-Nazywała się Shenzi. Już nie żyje-mówiła ze smutkiem.-A mój ojciec,zmarł jeszcze zanim się urodziłam. Nigdy go nie widziałam,nie słyszałam jego głosu,nawet nie znam jego imienia. O tobie słyszałam,bo kiedyś moja matka spotkała tego twojego tatuśka. Nie myślałam,że kiedyś się spotkamy. Wyobrażałam sobie,że masz brązowe futro,małe,niebieskie oczy i poszarpaną grzywę i wąsy. Tak mi przynajmniej opowiadała matka,jeśli dobrze zapamiętałam,co mówiła.
-Chyba chodzi Ci o Nukę,tylko on ma czerwone oczy. Chcesz gdzie iść? Pokażę Ci Lwia Ziemię! Eee...jeśli się zgodzisz.
Asante zgodziła się i oboje poszli do królestwa Simby. Tam Kopa musiał uważać,żeby nie zobaczyli go z hieną. Zaczął tłumaczyć nowej koleżance,że nie jest do końca bezpieczna. Asante wiedziała,ze na Lwiej Ziemi grozi jej wielkie niebezpieczeństwo. Ale nie była hieną tchórzliwą,więc mimo niebezpieczeństwa,poszła z Kopą. Kopa był bardzo zdumiony jej odwagą. Przecież była tylko małą hieną,która nie obroni się przed lwem. Nagle Asante pobiegła do wodopoju. Kopę to zdziwiło,ale dla Asante było to nowością,że na około jest pełno wody. Hiena miała ogromną chęć zamieszkania z Kopą,ale wiedziała,że jego rodzice na pewno się na to nie zgodzą. Jednak tej nocy postanowiła o tym porozmawiać z Simbą.  Kopa nie wiedział,czy pozwolić jej rozmawiać sam na sam z Simbą. Mimo,że Simba był dobrym królem i zazwyczaj przebaczał błędy,ale nie wiadomo było co zrobi teraz. Hien nie wspominał zbytnio miło,a szczególnie,że Asante była córką hieny,która kiedyś zaatakowała Simbę. Jednak Asante nie stchórzyła i poszła na rozmowę. Simba był wściekły,że hiena weszła na jego ziemię. Ale widząc Kopę z Asante,nie mógł im odmówić. Ale Asante musiała przestrzegać wielu zasad,które innych mieszkańców nie dotyczyły. Jednak hiena nie uznawała tego za niesprawiedliwe. I tak,przez całe życie,Kopa i Asante zostali razem. Z początku Asante i Vitani się nie lubiły,ale przecież Kopa i Asante nie mogli się pobrać,a nawet się nie kochali. Po prostu się bardzo lubili. Nawet,gdy Kopa uciekł,Asante była koło niego,ale pokazała mu się bardzo długo po ucieczce. Nie chciała,aby Kopa się martwił o nią,przez pierwsze miesiące swojego pobytu w nowym domu. I tak,Asante i Kopa,zostali przyjaciółmi na całe życie.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem,że niektórzy chcieli o Tace,ale nie mam pomysłów. Jak będę mieć to napiszę.

piątek, 16 grudnia 2011

Śmierć Jomy i Hafla




Nala wstała przed Simbą i wyszła bardzo szybko. Nie miała ochoty budzić swojego przyjaciela. Tą chwilę chciała spędzić sama w ciszy i spokoju. Lwiczka poszła nad wodopój. Już pochyliła łeb by się napić,ale usłyszała coś dziwnego i natychmiast go podniosła. Zaczęła nasłuchiwać. Dziwnie znajome dźwięki zaczęły się powtarzać. Ale były już coraz wyraźniejsze,jakby ten kto je wydawał,był coraz bliżej. Przestraszona Nala ukryła się w wyższej trawie. Przerażające głosy ustały. Lwiczka podniosła łeb i chciała zobaczyć,co się dzieje. Gdy nikogo nie zobaczyła,wyszła z trawy i podeszła do wodopoju. Rozejrzała się dookoła. Gdy upewniła się,że nikogo nie ma,znów pochyliła łeb by się napić. Jednak natychmiastowo podniosła głowę,bo znów coś usłyszała. Zaczęła wołać do dziwnych głosów. Gdy nic jej nie odpowiedziało,napiła się spokojnie. Po napiciu się chciała pójść na Lwią Skałę. Myślała,że jest zmęczona,i musi się jeszcze przespać. Jednak szybko zrezygnowała z tego. Po drodze spotkała swojego młodszego brata-Mheetu. Mały Mheetu zaczął krążyć dookoła siostry i warcząc groźnie. Nala wiedziała,że brat chce się tylko pobawić. Ale ona nie miała na to ochoty. Odepchnęła lekko brata łapą i poszła do domu. Mheetu poszedł za nią. Szedł za siostrą krok w krok. Cały czas uśmiechał się,zachęcając Nalę do zabawy. Ale Nala nie chciała się bawić. Miała już powiedzieć a właściwie krzyknąć na Mheetu,gdy zjawił się Skaza. Lew przypadkowo spotkał się ze swoją biologiczną córką i Mheetu. Mheetu nie był jego synem,tak samo jak Kovu. Nala wiedziała,że Sarafina zabroniła Skazie się z nimi spotykać. Wiedziała też,że Skaza chciał zabić jej młodszego braciszka. W pośpiechu zawarczała. Jeszcze nie umiała ryczeć,więc zrobiła tylko to. Cały czas spoglądała na lwa z wyszczerzonymi kłami. Skaza zobaczył,że lwiątka nie mają ochotę na jego wizytę. Odepchnął lwiczkę i poszedł dalej swoją drogą. Nala spojrzała zaniepokojona na Mheetu. Lwiątku nic się nie stała. Nala odetchnęła z ulgą. Lwiczka zatrzymała się przed Lwią Skałą. Na jej szczycie zobaczyła odważnie wyglądającego Simbę. Lewek na widok przyjaciółki zbiegł z tronu i poszedł się bawić. Wściekły Mheetu obraził się. Nala nie chciała się z nim bawić,tylko z Simbą. Nie mógł zrozumieć,że z nim Nala pobawi się trochę później. Chcąc zrobić Nali na złość poszedł do Skazy. Skaza nie ucieszył się z odwiedzin lwiątka. Ale wiedział,że dzięki temu szybciej pozbędzie się Mheetu. Lew przyciągnął Mheetu do siebie i zaczął mu opowiadać różne zmyślone historie. Mheetu bardzo się wsłuchał. Gdy Skaza skończył opowiadać,lwiątko prosiło się o jeszcze jedną. Skaza opowiadał dalej. A tymczasem Nala i Simba natknęli się na Sarafinę. Lwica z uśmiechem podeszła do lwiątek. Zapytała się ich,gdzie jest Mheetu. Nala ucieszona,że matka nic od niej nie chciała,pokazała jej gdzie poszedł Mheetu. Sarafina natychmiast tam pobiegła. Skaza właśnie skończył opowiadać ostatnią bajkę. Bardzo szybko wsadził Mheetu do żeber,które znalazł na Lwiej Skale. Przerażony Mheetu zaczął krzyczeć,piszczeć i skomleć. Skaza podniósł łapę,żeby zabić lwiątko,ale przeszkodziła mu Sarafina. Lwica wydostała syna z klatki i natychmiast odeszła. Skaza był wściekły,bo kolejny plan zabicia Mheetu się nie udał. Poszedł na Cmentarzysko Słoni. Tam od razu zobaczył Shenzi. Podszedł do niej i zapytał o resztę. Shenzi wskazała mu miejsce,gdzie są inne hieny. Skaza natychmiast tam poszedł,a za nim ostrożnie szła Shenzi. Skaza opowiedział hienom,co go spotkało. Wszystkie hieny były bardzo zaskoczone i zasmucone. Postanowiły napaść na kogoś. Nie wiedziały jeszcze na kogo. Wtedy zjawił się Banzai i Ed. Shenzi z wyrzutami podeszła do nich. Skaza przerwał tą kłótnie. Opowiedział wszystko jeszcze raz od początku i odszedł. Na Lwiej Ziemi zauważył Sarabi. Wiedział,że lwica powie Mufasie,że był na Cmentarzysku Słoni. Obszedł dookoła ziemię i wszedł do królestwa. A Nala i Simba bawili się dalej. Nie spodziewali się tego,co miało nastać już za niedługo. Shenzi wymyśliła,że trzeba zaatakować kogoś bliskiego Simbie. Wtedy całe stado hien zaczęło wymyślać na kogo napaść. Były różne propozycje,ale żadna nie pasowała. Banzai patrząc Shenzi w oczy powiedział,że trzeba będzie zaatakować Mufasę. Shenzi nie zgodziła się. Po kolei padały różne znane hienom imiona lwów. Aż w końcu ktoś powiedział,żeby napaść Sarafinę. Shenzi zaczęła nad tym myśleć. Sarafina była matką Nali,czyli matką najlepszej przyjaciółki królewskiego syna. Wtedy hiena wymyśliła,że lepiej napaść na Nalę. Całe cmentarzysko zgodziło się ze straszliwym chichotem. Jeszcze tego popołudnia całe stado napadło na Nalę. (obrazek 1.) Ale Shenzi szybko odesłała je z powrotem. Mówiła,że sami sobie poradzą. Zostali tylko Shenzi,Banzai i Ed. Shenzi pierwsza zraniła Nalę a potem Banzai a na samym końcu Ed. Hieny zaczęły razem atakować lwiczkę. Gdy już myślały,że Nala nie żyje,wróciły na Cmentarzysko Słoni. Tymczasem Simba z płaczem przeniósł przyjaciółkę do jaskini. Położył ją na morskim tle jaskini cały czas płacząc. Po chwili do jaskini wszedł Mheetu. Widząc siostrę w takim stanie,pobiegł do Sarafiny powiedzieć jej o tym. Sarafina przybiegła do jaskini i zapytała się Simby co się stało. Simba nie wiedział dokładnie,ale miał przypuszczenia,że to hieny podrapały Nalę. Tymczasem Joma (matka Shenzi,Banzaiego i Eda) i Hafl (ojciec hien) weszli na Lwią Ziemię. Joma (obrazek 2.) poszła dalej,aby się napić. A Hafl poszedł załatwiać sprawy ze swoim przyjacielem. Właściwie,Hafl i Raazer nie byli już kolegami. Stali się wrogami. Raazer zaatakował Hafla i zaczęli się bić. Hafl wpadł w dół,gdzie na samym dnie były ostre kolce. Jeden z kolców przekłuł serce hieny,i Hafl umarł. Natomiast Jomie powodziło się dobrze. Doszła do wodopoju i napiła się. Poszła szukać męża,gdy zobaczyła Shenzi i Banzaiego. Nie było z nimi Eda,co bardzo zdziwiło troskliwą matkę. Ale Joma nie miała czasu na to. Wtedy właśnie wściekła Sarafina zaatakowała hienę. Shenzi i Banzai schowali się za kłodą. Banzai z płaczem krzyknął:
-NIE!! MATKO!!
I tym samym zdradził ich pozycję. Im udało się uciec,ale Joma nie przeżyła ataku wściekłej lwicy. Kilka dni później,Ed,Banzai i Shenzi dowiedzieli się o tym,że Joma umarła na skutek ataku Sarafiny,a Hafl nie żyje,bo kłócić się z  Raazerem i wpadł do dołu. Całemu cmentarzysku było trudno się z tym pogodzić. Ale najtrudniej było Shenzi,Banzaiemu i Edowi. Stracili obojgu rodziców w tym samym czasie. Wtedy to oni zostali przywódcami hien po ich rodzicach. Cieszyli się z tego,ale Joma i Hafl nigdy już nie powrócili.

wtorek, 13 grudnia 2011

Atak na Eda


Taka i Mufasa wstali rano w tym samym czasie. Oboje spojrzeli na śpiącą Sarabi. Mufasa podszedł do lwiczki powoli i chciał ją obudzić. Ale Taka odepchnął brata. Mufasa zaczął popychać Takę,i w końcu stoczyli się z Lwiej Skały. Taka wstał powoli i obejrzał się. Wtedy Mufasa skoczył na Takę. Jednak Taka tak się uchylił,że Mufasa potoczył się metr dalej. Taka zaśmiał się i podszedł do Muffiego. Przyszły król spojrzał na młodszego brata. Potem spojrzał na Lwią Skałę. Zobaczył,że nikt nie ma zamiaru wstawać. Wtedy Taka zaczął piszczeć i trochę warczeć. Mufasa spojrzał na niego ze zdziwieniem. Nie chciał już się bawić. Taka nie mógł tego zrozumieć,więc nadal skakał koło brata. Mufasa warknął groźnie. Taka nie rozumiał dlaczego. Myślał,że może Mufasa chce się z nim pobawić. Ale szybko stracił nadzieję. Mufasa odepchnął brata i kazał mu zostać. Taka spuścił łeb i poszedł gdzie indziej. Mufasa zauważył to,ale nie chciał wrócić do Taki. Taka spojrzał na Lwią Skałę i poszedł prosto do niej. Wszedł do jaskini,gdy obudziła się Sarafina. Lwiczka natychmiastowo pobiegła bawić się z Taką. Ale Taka nie chciał się z nią bawić. Wolał to robić z Sarabi. On i jego starszy brat byli zakochani w Sarabi. Taka podszedł do Uru. Lwica jeszcze spała,więc Taka zaczął jej coś szeptać na ucho. Ale lwia królowa się nie obudziła. Wtedy lewek spojrzał na uśmiechającą się Sarafinę. Lwiczka chciała pójść nad wodopój. Tace się ten pomysł niezbyt spodobał,ale zgodził się. Spojrzał jeszcze na śpiącą Sarabi. I wtedy właśnie wyszli z jaskini. Sarafina zaczęła biegać na około Lwiej Skały. Zdziwiony zachowaniem Sarafiny Taka zaczął się oddalać. Ale Sarafina nie zgodziła się na jego odejście. Nadal z wesołą miną zaczęła skakać wokół Taki. Taka i Sarafina byli już nad wodopojem. Lewek uśmiechnął się i popchnął Sarafinę. Lwiczka wpadła do wody. Wyszła z niej z uśmiechem. Wiedziała,że Taka chciał się z nią bawić. Pobiegła gonić kolegę,który uciekać z wesoły. Gdy już mieli skończyć zabawę,natknęli się na Mufasę. Mufasa spojrzał dziwnie na Sarafinę. Nie wiedział,po co taka lwiczka bawi się z jego młodszym bratem. Chciał ją zaciągnąć do swojej zabawy,ale to się nie udało. Sarafina wolała zostać z Taką. Mufasa wściekł się i zaczął śledzić lwiątka. Wyglądało,że oboje świetnie się bawią. Podczas gdy Mufasa śledził Takę i Sarafinę,Sarabi na Lwiej Skale już nie spała. Lwiczka wyszła i przeciągnęła się. Chciała jak najszybciej spotkać się z nowo poznanymi przyjaciółmi. Każdy dzień bardzo ich zbliżał. Gdy Sarabi szukała jakiegokolwiek nie śpiącego lwiątka,zauważyła ukrywającego się w krzakach Mufasę. Zaczepiła go i zapytała co robi. Mufasa tak się przestraszył,że aż krzyknął. To usłyszeli Taka i Sarafina. Myśleli,że coś się stało. Pobiegli na miejsce,gdzie krzyczał Mufasa. Byli okropnie wściekli gdy dowiedzieli się,że Mufasa ich śledził. Nawet Sarabi poszła z Sarafiną i Taką,zostawiając Mufasę samego. Zdenerwowany Mufasa poszedł na Lwią Skałę. Tam zobaczył,że akurat wstaje Ahadi. Poszedł powiedzieć ojcu co się stało. Ahadi był zaskoczony tym co usłyszał od syna. Zaczął krzyczeć,ale nie na Mufasę. Krzyki obudziły Uru. Lwica z uśmiechem wzięła Mufasę i zaczęła go myć. Ahadi wyszedł z jaskini,a Mufasa chciał się uwolnić. Sarabi i Sarafina razem z Taką przechadzali się po Lwiej Ziemi. Po chwili dołączyła do nich Zira. Ale Sarabi i Sarafina nie za bardzo chciały z nią się przechadzać. Z lwiczką został tylko Taka,bo Sarabi i Sarafina poszły na samotną wyprawę. Zira chciała się pobawić,ale Taka nie chciał. Kazał Zirze odejść. Smutna Zira odeszła. Tymczasem Mufasa już prawie uwolnił się od Uru. Wystarczył tylko jeden krok,by się uwolnić. Mufasa zaryzykował i skoczył. I udało mu się. Lewek wybiegł natychmiast z jaskini. Spotkał się z Taką. Taka wpadł na pomysł,by pójść na Cmentarzysko Słoni. Mufasa chciał udowodnić bratu,że się nie boi. Poszedł razem z nim na Cmentarzysko Słoni. Zaczęli się rozglądać. Wtedy zauważyli hieny. Mufasa zaryczał. Ale to nie przestraszyło małych hien. Taka już ich znał,więc się ich nie bał. Ale nie okazywał tego,żeby hieny mogli zabić Mufasę. Ed (najgłupsza hiena) był najbliżej przyszłego króla Lwiej Ziemi. Mufasa skoczył na Eda i ugryzł hienkę 2 razy. Raz ugryzł mu jedno ucho a potem drugie. Biedny Ed zaczął płakać. Mufasa uciekł ze śmiechem,a Taka ze smutkiem,że jego koledze coś się stało. Ed stracił dużą cześć uszu. Ale wszystko potoczyło się dalej dobrze.