piątek, 9 września 2011

Kłótnia z Mheetu cz.3-ostatnia

Sarafina i Nala razem ze Shizasenem,mężem Sarafiny,poszli na wycieczkę. Nie zabrali ze sobą Mheetu,bo nie chciał iść. Tymczasem Simba który już dawno nie spał,zobaczył jak Mheetu zaspany wychodzi z Lwiej Skały. Spojrzał na niego z obrzydzeniem i pobiegł ku Lwiej Skale. Zobaczył to młodszy brat Nali i szybko zeskoczył z Lwiej Skały i pobiegł do Simby. Simbie tymczasem nie chodziło tylko o Mheetu. Więc tym razem nie walczyli ze sobą. Simba przebiegł obok Mheetu który starał się go zatrzymać i pobiegł na górę Lwiej Skały,po czym wszedł do jaskini. Zdziwiony Mheetu odszedł i poszedł do wodopoju. Tymczasem przyszły król Lwiej Ziemi-Simba obudził swojego ojca Mufasę. Lew wstał i zaczął słuchać jeszcze nieuważnie syna. Po chwili zaczął bardziej się wsłuchiwać. Simba opowiadał różne straszne rzeczy na temat Mheetu,część prawdziwych,a część wymyślonych,żeby bardziej wpakować młodszego brata przyjaciółki Simby w kłopoty. Mufasa najpierw śmiał się z opowiadań Simby,ale potem zaczął mu wierzyć,bo mały lew umiał przekonywać. Sarabi słuchała tego wszystkiego i nie uwierzyła w ani jedno słowo. Simba widział,że jego matka mogła zatrzymać Mufasę,więc starał się już zatrzymać. Sarabi jednak uważała,że ma inne ważne sprawy do załatwienia. Simba przypomniał jej,że miała się spotkać z koleżanką. Sarabi która zapomniała o tym,pobiegła prosto na miejsce w którym czekała jej znajoma. Simba ucieszył się,że ma już Sarabi z głowy. Wtedy pobiegł śladami swojego ojca i błyskawicznie dotarł na miejsce. Jak on się zdziwił widząc to! Mufasa bowiem rozmawiał i śmiał się razem z Mheetu. Po kilku minutach tych obrzydliwych widoków nie wytrzymał,i pobiegł tam. Mufasa bardzo się zdziwił i chciał jednocześnie pogadać sam na sam ze swoim synem. Ale Simbę wtedy to wcale nie obchodziło. Mufasa za chwilę odszedł,więc Mheetu i Simba mogli stoczyć pojedynek. Każdy z nich myślał,że wygra i zostanie na zawsze najlepszym kumplem Nali i jednocześnie przyszłym królem. Tym razem walka było o wiele gorsza od poprzednich. Krew lała się po trochu,ale wypłynęło jej dużo. Wydrapane i wygryzione lwiątka po chwili przerwy znowu zaczęły walczyć. Cały dzień spędzili na tej walce. Dziwne było,że przeżyły coś takiego. Nala z matką i ojcem już wracali na Lwią Ziemię po całodniowej wycieczce. Byli nie tyle zmęczeni chodzeniem,co zmęczeni wrażeniami. Najszczęśliwsza z podróży była oczywiście Nala. Lwiczka myślała,że Mheetu i Simba już się pogodzili i żyją razem wesoło. Ale Nala się wtedy pomyliła. Załamała się zupełnie gdy zobaczyła krew cieknącą z całego ciała Mheetu i Simby którzy uśmiechali się do niej,ale jakby wyszczerzali kły na siebie. Wtedy Nala nie chciała już dłużej z nimi być. Uciekła kilka metrów dalej. A Simba i Mheetu za nią. Lwiczka położyła się w skalnej szczelinie smutna. Simba i Mheetu szybko ją znaleźli. Nala nie chciała z nimi rozmawiać. Simba i Mheetu rozumieli,że dla niej przesadzili,ale według nich to było słuszne. Zaczęły tłumaczyć lwiczce czemu się o nią biją. Nala jednak uważała,że nie tylko na walkach o nią polega miłość lub przyjaźń. Gdy Simba i Mheetu zaczęli się ostrzej tłumaczyć,Nala uciekła już całkiem załamana. Simba i Mheeu zaczęli obwiniać jeden drugiego o to. Nie rozumieli,że im bardziej się kłócą,tym bardziej Nala jest smutniejsza. Zaczęli znowu za nią biec. Nala ze smutkiem w biegu krzyknęła do nich:
-Skoro nie umiecie się mną podzielić,to żaden z was nie będzie mnie miał!
Simba i Mheetu usłyszeli wyraźnie słowa Nali,ale wcale nie zrozumieli o co jej w tym zdaniu chodziło. Pomyśleli,że jeden musi zabić drugiego,by mieć Nalę. Nala tymczasem uciekła daleko od Lwiej Ziemi. Była najpierw na Cmentarzysku Słoni. Ale przeraziła się,widząc to i zanim zjawiły się hieny,już stamtąd uciekła. Pobiegła następnie na Rajską Ziemię. Dla Nali Rajska Ziemi nic a nic nie różniła się od Lwiej Ziemi. Tam położyła się na kamieniu i zaczęła przeżywać kłótnie swojego młodszego brata z Simbą. Nie chciała aby się o nią kłócili. Chciała ich wreszcie pogodzić,ale miała pewien istotny problem. Nie wiedziała jak. Bo przecież te dwa lwiątka zabiłyby się o nią gdyby miały taką potrzebę i gdyby musiały. Tymczasem Simba i Mheetu zaczęli się zastanawiać co niby miały znaczyć słowa wypowiedziane przez Nalę,gdy od nich uciekała. Każdy myślał inaczej. Ale Nali nie chodziło o wiele. Wreszcie rano obydwa lwiątka które nie przespały nocy podobnie jak Nala,zrozumiały już o co chodziło lwiczkę. Nala całą noc przeleżała na kamieniu na Rajskiej Ziemi. Wróciła w południe i chciała zobaczyć,jak układają się stosunki między jej młodszym bratem a jej kolegą. Lwiątka wreszcie się pogodziły. Nala ucieszyła się. Gdy Nala,Sarafina i Mheetu poszli razem nad wodopój,Nala upolowała ze szczęścia dla Simby jakieś zwierzątko (na obrazku na samej górze). I tak Simba i Mheetu już nigdy się nie pokłócili,ale zdarzały się niekiedy małe sprzeczki. Ale nie takie jak wcześniej. Nala bardzo się cieszyła,że mogą nareszcie żyć w zgodzie.

Kłótnia z Mheetu cz.2

Simba i Mheetu zaczęli walkę o Nalę. Czy Simba nadal nadal będzie się spotykał ze swoją koleżanką? Nala obserwowała przebieg walki myśląc,że zaraz się opanują i przestaną. Ale walka wydłużała się i była coraz brutalniejsza. Wygrywał oczywiście starszy Simba,bo miał większą siłę. Mheetu też miał dużo siły jak na niego,ale nie wygrywał z przyszłym królem. Nala zaczęła się martwić o przebieg sprawy,bo nie chciała wcale tej bitwy. Ale małe lwy nadal walczyły i nie chciały przestać. Simba uderzył Mheetu,po czym ten spadł do przepaści. Nala przestraszyła się i chciała po niego pobiec. Ale zanim zeskoczyła do ciemnego dołu,jakieś pazury przytrzymały się skały. Nala wystraszyła się,że to może być ktoś zły. Ale chwilę później było widać łapę Mheetu. Wtedy wszyscy wiedzieli,że to młody lew który nie chciał wcale umrzeć. Nala pomogła bratu wyczołgać się z dołu. Simba jednak nie chciał,aby Mheetu żył i próbował go popchnąć w dół niby przypadkiem. Nala zauważyła wkrótce,że to nie są przypadki,i że Simba robi to Mheetu specjalnie. Wstała i zaczęła na niego krzyczeć. Simba wcale się tym nie przejął. Spojrzał na nią może z raz ale patrzył się tylko na Mheetu. Małe lwiątko o wszystkim już zapomniało. I byłoby tak już na zawsze,albo chociaż przez jakiś czas,gdyby nie Simba,który znowu zaczął walkę. Nala straciła do nich cierpliwość i przez przypadek mocno walnęła Mheetu w pysk. Lwiątko wyleciało w powietrze i spadło na ostry kamień. Simba podszedł do Nali z chytrym uśmiechem jak u Skazy. Nala od razu pobiegła do młodszego brata który leżał nieruchomo na kamieniu. Nala podniosła go i niechcący upuściła,bo zauważyła,że ma cały zakrwawiony brzuch od tego kamienia. Simba i Nala spojrzeli na krew Mheetu na kamieniu. Simba nie przejął się tym i chwycił Nalę za łapę jakby chciał z nią zatańczyć. Nala z obrzydzeniem odepchnęła przyjaciela od siebie i wzięła na grzbiet zakrwawionego młodszego brata i pobiegła najszybciej jak umiała do Sarafiny. Za nią biegł Simba. Zobaczył to z daleka Skaza stojący na wysokiej skale i uśmiechnął się. Nie widział dokładnie Mheetu,bo leżał zakrwawionym brzuchem na plecach Nali,więc jak miał widzieć. Zira która była obok Skazy proponowała się dowiedzieć o co tam chodzi,bo mogą to wykorzystać. Skaza uznał ten pomysł za głupi,bo jak Mheetu mógłby pomóc Skazie,jak on chcę zabić Simbę i Mufasę? Przecież Simbę nic nie obchodził Mheetu,a Mufasa by się pewnie o tym nie dowiedział tak czy siak. Tymczasem Sarafina przeraziła się gdy dobiegła do niej Nala z Mheetu na grzbiecie. Simba nie chciał się dołączyć do przyjęcia i pobiegł w inną stronę. Zira zobaczyła,że Simba kieruje się ku Lwiej Skale i powiadomiła o tym Skazę. Skaza nie chciał jej wcale słuchać,bo po tym dniu był już całkowicie wykończony. Zobaczyła to Sarabi przechodząca akurat koło nich i spytała Skazę co mu jest. Zira za to wyszczerzyła się do Sarabi i kazała jej odejść. Sarabi odeszła bez większego sprzeciwu ciągle patrząc się na Skazę. Zirze to się nie podobało. Skazie to było obojętne. Sarabi zobaczyła,że Sarafina z Nalą gdzieś biegną. Zauważyła także Mheetu na grzbiecie Sarafiny. Królowa Lwiej Ziemi natychmiast pobiegła na dół do przyjaciółki i jej dzieci. Przeraziła się gdy zobaczyła brzuch Mheetu. Z kamienia na wzgórzu obserwował wszystko Simba,któremu nie podobało się,że jego matka chcę pomóc Mheetu. Tymczasem Sarafina,Sarabi i Nala pobiegli z Mheetu do Rafikiego. Za nimi leciał Zazu,który też to zauważył. Potem zebrało się całkiem spore stadko oczywiście oprócz Skazy i Ziry. Nie było tam też o dziwo Mufasy. Król pewnie nie zauważył,lub został źle powiadomiony o tym wydarzeniu. Jedyną z nich która znała prawdę była Nala. Ale nie chciała mówić o tym. Mheetu zapomniał o wszystkim. Rafiki powiedział,że to nic poważnego i Mheetu może spokojnie robić wszystko co wcześniej. Mheetu ucieszył się,słysząc słowa pawiana. Od razu pobiegł się bawić. Za nim pobiegła Nala. Wszyscy zaśmiali się łącznie z Sarafiną,która cieszyła się,że nic się nie stało. Ale gdy tylko Mheetu zobaczył Simbę wszystko sobie przypomniał. Pobiegł do niego z wyszczerzonymi kłami i wystawionymi pazurami. Nala próbowała go powstrzymać ale się jej nie udało. Mheetu skoczył na lewka i ponownie zaczęła się walka. Tym razem Simba już prawie spadł z urwiska i wołał Mheetu żeby mu pomógł.
-Simba!!-krzyknęła Nala,która się bała
Simba coraz bardziej spadał i miał coraz mniejsze szanse na przeżycie. Nie zapomnijmy o Mheetu który stał nad nim i patrzył kiedy przyszły król umrze. Gdy tylko brat Nali zaczął się nudzić,Simba skoczył ostatkiem sił i przydusił Mheetu. Nala zawahała się przez chwilę,ale skoczyła na lwiątka. Wytłumaczyła im,że ta walka nie miała wcale sensu. Ale ani Simba ani Mheetu tego nie zrozumieli. Następnego dnia było jeszcze gorzej,gdy Nala i Sarafina poszły gdzie indziej i Simba i Mheetu zostali razem.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak chcecie wiedzieć co spotkało Mheetu i Simbę w 3 części to piszcie komki ;)

poniedziałek, 5 września 2011

Kłótnia z Mheetu cz.1

Nala wyszła z jaskini i pobiegła od razu bawić się z Simbą. Po drodze zatrzymał ją jej młodszy brat Mheetu. Lwiątko znało Simbę,i nie było zadowolone,że Nala się z nim bawi i spędza dużo czasu. Nala wyjaśniła,że nie ma czasu bo idzie się bawić. Mheetu niechętnie puścił pędzącą siostrę dalej. Nala błyskawicznie zniknęła Mheetu z oczu. On chciał za nią pobiec,ale nie wiedział gdzie pobiegła. Sarafina znalazła Nalę gdy biegła i zatrzymała ją. Mała lwiczka nie była tym zachwycona i chciała jak najszybciej pobiec dalej. Sarafina zapytała o Mheetu. Nala powiedziała gdzie on jest i pobiegła dalej. Mheetu zamyślony stał na kamieniu i ani drgnął. Sarafina przestraszyła się,bo Mheetu był strasznym wiercipiętom. Zaczęła nim poruszać,ale jej syn nadal się nie ruszał. Sarafina przerażona zrzuciła niechcący Mheetu z kamienia. Lwiątko poturlało się z dość wysokiej górki,a za nim biegła Sarafina. Mheetu próbował się zatrzymać,ale nic nie dało skutku. Obok góry był wodopój. Właśnie obok niego był Skaza. Lew który właśnie szedł się napić nie zauważył Mheetu i biegnącej po niego Sarafiny,ponieważ był z tyłu i nie widział niczego. Mheetu toczył się błyskawicznie,i zanim Skaza zdążył dojść do wodopoju spadł na niego Mheetu. Sarafina dobiegła kilka sekund później,zabierając z grzbietu Skazy swoje dziecko. Robiła to z taką miną,jakby miała zabić Skazę. Widzący wszystko brat Mufasy był smutny,że i Sarafina już go nie chce. Tymczasem Nala bawiła się z Simbą przez dobre pół godziny. Lwiątka tak się rozbawiły,że nic więcej ich nie interesowało. Po chwili znalazł się obok nich Mufasa i Zazu. Mufasa spojrzał na lwiątka i zatrzymał ich. Bo byli już koło granicy i zbliżali się do Cmentarzyska Słoni. Zazu zaczął znowu przynudzać jak to zwykle robił. Ani Nala ani Simba oczywiście nie słuchali słów ptaka,chociaż obok nich był król Lwiej Ziemi. Mufasa obserwował Simbę i patrzył,czy słuchał. Co chwilę kazał Simbie słuchać,ale oni i tak nie słuchali. Gdy tylko Mufasa zawiadomiony przez słonia,że hieny wchodzą na Lwią Ziemię,Simba i Nala uciekli. Zazu próbował ich dogonić i zatrzymać,ale oni nic tylko biegli przed siebie. Z tego rozbiegu nie zauważyli Sarafiny która akurat myła Mheetu. Nala nie rozumiała o co Mheetu się wścieka. Sarafina za chwilę puściła młodszego syna i poszła do swojego męża Shizasena z którym miała Mheetu. Nikt nie wiedział,że Nala to córka Skazy. Mheetu głównie zwracał się do Simby,bo uważał,że jego siostra zasługuje na kogoś o wiele lepszego niż przyszły król Simba. Nikt nie rozumiał dlaczego Mheetu pałał nienawiścią do Simby,chociaż mówił już to bardzo dużo razy. Wszyscy słysząc jego odpowiedź tylko się śmiali. Ale tym razem nie było do śmiechu,bo Mheetu nie wyrażał się ładnie i próbował jak najbardziej zniechęcić Simbie Nalę. I odwrotnie próbował sukcesu. Lwiątko weszło na kamień na który się położyło i powiedziało wystawiając na jednej łapie pazury.
-Rozumiem,że ty i Nala jesteście przyjaciółmi Simba. Ale nie możesz pozwalać sobie na za dużo. Moja starsza siostra nie jest do wynajęcia. A tym bardziej dla takiego brzydkiego i głupiego lwa! Nie wiem co ty moja siostrzyczko Nala,widzisz w tym tłustym lwiątku,który nawet nie umie dobrze chodzić i tak szybko się męczy. Ja moja Nalo jestem o wiele bardziej sprawny,mądrzejszy i do tego piękniejszy,od tego przemądrzałego lwiątka!-podszedł do Simby- Lepiej ze mną nie zadzieraj królewiczu,bo źle to się skończy nie dla mnie,a dla ciebie. Bo moja starsza siostra zasługuje na kogoś o wiele lepszego! Ty mnie nigdy nie przebijesz. Chociaż byś się bardzo starał,nigdy mi nie dorównasz królewiczu-wystawia pazury na obu łapach-Ja i Nala jak widzisz,jesteśmy rodziną,a ty tylko kumplem z litości! Ja na miejscu Nali nigdy bym cię nie wybrał nawet na znajomego Simba.-podszedł do Nali-Więc lepiej uciekaj Simba. Uciekaj i nigdy już tu nie wracaj. Inaczej będziesz musiał poczuć na własnej skórze co to znaczy zadzierać ze mną. Tak jak mówiłem,idź i już nigdy tu nie wracaj Simba! Ja nigdy się nie poddam,więc lepiej ty się poddaj,bo moja siła jest większa niż sobie to wyobrażasz królewiczu. I nic mnie nie obchodzi,że będziesz kiedyś królem Lwiej Ziemi. Nala nigdy nie będzie twoja!!!! Simba nie wytrzymał i rzucił się na Mheetu.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli chcecie wyczytać co spotkało dalej małe lwiątka,piszcie komki :)

piątek, 2 września 2011

Narodziny Sarabi

Evaru i Athena byli małżeństwem. Już od niedługiego czasu byli razem. Athena marzyła o tym by mieć dziecko. Ale Evaru wcale się tym nie przejmował. Młoda para poszła do króla Ahadiego i królowej Uru. Oni uśmiechnęli się i powiedzieli,że to przecież nic strasznego. Evaru i Athena uwierzyli tym słowom i odeszli. Ahadi jednak nie chciał wcale odpowiadać na to pytanie. Uru za to chętnie udzieliła pomocy przyjaciółce. Athena ciągle myślała tylko o dzieciach. Poszła do Rafikiego żeby jej pomógł. Rafiki także uśmiechnął się do lwicy i powiedział to samo co Uru i Ahadi. Evaru wszystko słyszał,bo szedł cały czas za Atheną,chociaż ona o tym nie wiedziała. Gdy lwica wyszła od Rafikiego,Evaru niby że tędy tylko przechodził,spotkał się z żoną. Ona ucieszyła się z tego powodu. Evaru podszedł do żony,która z uśmiechem patrzyła na niego. Evaru zaczął pytać jej się,co usłyszała od Rafikiego. Athena z uśmiechem zaczęła mu wszystko opowiadać. Evaru udawał zdziwionego. Musiał udawać,bo inaczej Athena nic by mu nie powiedziała,a on nie wszystko usłyszał,bo niezbyt dobrze wtedy słuchał. Evaru postanowił pójść nad jeziorko. Athena uznała to za wspaniały pomysł. Chciała pójść z nim. Evaru z uśmiechem się zgodził. Po chwili razem chcieli już pójść,gdy zatrzymał ich Ahadi. Król Lwiej Ziemi chciał porozmawiać z Evaru. Evaru poszedł z królem. Był przestraszony. Nie wiedział,dlaczego Ahadi chce z nim rozmawiać. Myślał,że może Ahadi chciał go wygnać jak hieny albo zrobić coś innego. Ahadi zaprowadził Evaru do małej groty. Evaru zaczął od razu wypytywać o to. Ahadi nie mówił nic. Czekał,aż Evaru się uspokoi,a potem powie. W końcu lew przestał krzyczeć i wypytywać się. Wtedy Ahadi wyszedł o krok z małej groty. Uśmiechnął się chytrze i zaczął mu to tłumaczyć. Powiedział,że Uru zaraz do nich przyjdzie. Evaru i tak nic nie rozumiał. Ale cieszył się,że chociaż przyjdzie Uru,a nie Ahadi. Po chwili Ahadi odszedł,a Evaru został sam. Kilka sekund później przyszła Uru. Lwica miło się przywitała i z uśmiechem podeszła do Makoty. Makota i tak bał się,że Uru mogłaby go wygnać albo niesprawiedliwie o coś posądzić. Ku jego zaskoczeniu,Uru chciała tylko z nim na spokojnie pogadać. Lew jednak nie wiedział,dlaczego nie zrobiła tego z Atheną. Uważał,że Uru powinna rozmawiać z jego żoną,a nie z nim. Uru zaczęła rozmawiać z Evaru,a Ahadi wcale nie odszedł. Stał na wysokim wzniesieniu i obserwował przebieg rozmowy. Wcale nie chciał słuchać co oni mówią,stał tam dlatego,że Evaru mógłby się zdenerwować i skrzywdzić Uru,a on tego nie chciał. Ale rozmowa przebiegła bardzo spokojnie i nawet szybko. Gdy Uru odchodziła,Ahadi zeskoczył ze skały. Evaru tego nie zauważył. Poszedł prosto do Atheny,która niecierpliwie na niego czekała. Było już mało czasu,żeby się przejść,więc postanowili odłożyć to na jutro. Poszli się położyć na Lwią Skałę. Tam myśleli jeszcze o dzieciach. Athena poszła z Evaru na dwór. Wszyscy spali,a gwiazdy świeciły jaśniej niż zwykle. Athena musiała powiedzieć coś Evaru. Jednak lwica nie mogła się przełamać,i od razu zmieniła temat. Evaru był okropnie zaskoczony,bo Athena zwykle mówiła wszystko,nawet to,co wszyscy jej mówili,żeby tego nie powiedziała,a ona i tak to mówiła. Rano Ahadi i Uru obudzili się. Wyszli z jaskini. Obok nich byli też Hawa i Bolaji,a także Grissan i Karakani (rodzice Sarafiny (Sarafina jeszcze się nie urodziła) ) Wszystkie lwice miały dla swoich mężów świetne wiadomości. Wszystkie razem w tym samym czasie zaszły w ciążę. Nawet Athena,która martwiła się,że nigdy nie będzie jej mieć,wreszcie ją miała. Wszyscy byli z tego okropnie szczęśliwi. Po narodzinach lewków,każdy poszedł w swoją stronę,by nazywać swoje maleństwo. Tylko Grissanowi i Karakani urodziły się dwie dziewczynki.
-Popatrz Athena. Ona jest bardzo podobna do ciebie-zaczął Evaru
-Tak,ale teraz mamy problem:jak ją nazwać?
-Może Atehia?
-Imię za bardzo podobne do mojego. Olammi?
-Niezbyt mi się podoba. Może Sara?
-Ładne imię,ale trochę je udoskonalmy.
-Sararri?
-Sarabbi.
-Po prostu Sarabi-skończył rozmowę Evaru.
Athenie spodobał się pomysł nazwania córki. Kilka dni później,Ahadi i Uru poinformowali ich,że następnego dnia mają przyjść nad wodopój koło wieczora. Szczęśliwa rodzina zgodziła się. Gdy tam doszli,oprócz nich byli tam Ahadi,Uru,Hawa,Bolaji,Karakani i Grissan ze swoimi dziećmi. Zaczęli mówić,jak nazwali swoje dzieci.
-Nasz to Mufasa.-powiedziała Uru
-Moja to Zira-powiedziała Hawa
-Nasze małe bliźniaki-dziewczynki to Sarafina i Zingela.
-A nasza,to Sarabi.-powiedzieli razem Evaru i Athena.
I tak toczyły się dalsze losy Mufasy,Ziry,Sarafiny,Zingeli i najważniejszej lwiczki w tym opowiadaniu-Sarabi.

czwartek, 1 września 2011

"Tą jedną noc"

Ahadi i Mufasa dziwnie się zachowywali. Biegali od samego rana i nikomu nie chcieli powiedzieć o co im chodzi. Najbardziej zdziwili się Uru i Taka. Tymczasem na granicy między Cmentarzyskiem Słoni a Lwią Ziemią czatowały hieny,które jeszcze nie poznały Taki. Nikt o tym nie wiedział,więc hieny polowały na jak najwięcej zwierząt. Polowania zakończyły się pomyślnie. Zanim Ahadi je przegonił,one zjadły 2 zebry,4 antylopy,3 antylopy gnu,bawoła i martwą żyrafę. Upolowały też kilka zebr których nie zdążyły zjeść. Ahadi wziął na grzbiet wszystkie zebry i popędził na Lwią Skałę. Powiedział z dumą,że sam je upolować. Wszystkie lwice dziwiły się,bo Ahadi jeszcze niczego sam nie upolował. Uru zdziwiła się najbardziej i ucieszyła się strasznie z poprawy męża. Nikt nie wiedział o tym,że Ahadi oszukiwał i sam niczego nie upolował. A zebr nie było mało. Było ich tam może z 3. A to wystarczyłoby na nakarmienie stada na kilka tygodni. Ale tylko wystarczyłoby,bo lwice i inni ze stada Ahadiego byli zawsze głodni. Najwięcej z lwiątek jadł Mufasa,dlatego Ahadi przeznaczył dla niego całą zebrę. Wszyscy uważali,że to stanowczo za dużo. Wszyscy najedli się jedną zebrą i tyko patrzeli żeby podkraść trochę Mufasie. Ale żadna lwica nie wzięła od niego ani kęsa. Mufasa zjadł przednią lewą nogę zebry i zostawił ją. Głodne lwice natychmiast po odejściu przyszłego króla dobrały się do zebry. Ale natychmiastowo dostały silny cios od Ahadiego. Ociec Mufasy nie chciał aby ktokolwiek inny niż Mufasa dotykał chociaż jednym kłem zebry,którą przeznaczył dla starszego syna. Mufasa obejrzał się,a Ahadi szybko do niego dołączył. Taka który nie zjawił się na śniadaniu był bardzo głodny. Ale lwice nie chciały oddawać mu nawet kawałka kolejnej zebry. A o zebrze Mufasy nie było mowy,bo lwice natychmiast mu o tym powiedziały. A że Ahadi był blisko,wolał nie ryzykować. Uru podeszła do młodszego syna i oderwała kawałek zebry którą miały lwice. Taka zjadł chociaż kawałek. Ale nadal był głodny,bo co to znaczyło,skoro tak mało zjadł a tak dużo się namęczył. Mufasa podszedł do ojca który patrzał z krzaków czy nikt nie dochodzi do zebry przeznaczonej dla Muffiego. Ahadi powiedział,że nie ma teraz czasu,i,że pogadają później. Mufasa był bardzo niecierpliwy i chciał wiedzieć od razu kiedy. Ahadi opowiedział,że jeszcze nie wie. Ale gdy jego straszy syn zaczął prosić,Ahadi nie wytrzymał. Powiedział,że w nocy. Mufasa ucieszył się z odpowiedzi i odszedł. Wszystko to widziała Uru,która przyglądała się temu zdarzeniu z drzewa. Gdy Ahadi się odwrócił,ona bez szelestu zeskoczyła z drzewa. Gdy Ahadi się odwrócił zobaczył Uru i wściekł się. Uru powiedziała,czy może zabrać w nocy Takę na jakąś lekcję. Ahadi z wściekłością odmówił. Uru zrobiła zdenerwowaną minę i odeszła obrażona na męża. Ahadi wcale się tym nie przejął. Zbliżał się zachód słońca i Taka nadal myślał o tym,że jego ojciec będzie w nocy tylko z Mufasą. Uru starała się go pocieszyć,ale Taka nie miał zamiaru się uśmiechnąć albo o tym zapomnieć. Uru widziała,że Taka był bardzo smutny. Akurat gdy Ahadi i Mufasa weszli na Lwią Skałę zabłysły pierwsze gwiazdy. Obserwowali to z ziemi Uru i Taka. Ahadi zaczął pouczać Mufasę i zajęło mu to niewiele czasu. Potem zeszli z Lwiej Skały i poszli na trawę niedaleko Lwiej Skały. Wtedy gwiazd już było na niebie dużo. Taka wszedł na sam szczyt tronu i obserwował razem z matką która doszła do niego za chwilę starszego brata i ojca. Ta rozmowa jednak trwała długo. Następnego dnia było tak samo.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jutro jadę na weekend do babci i nie będę mogła odpisywać na konkursy i takie tam :( papa :)

Śmierć Hawy i Bolajego

Rodzice Ziry byli w bardzo dobrym humorze. A że Zira była dorosła chcieli zrobić jej niespodziankę,bo ostatnio nie zrobili. Łamali głowę co zrobić aby ich córka była naprawdę szczęśliwa. Zira nie chciała wiele. Chciała tylko żeby to wreszcie zauważyli. Hawa wymyśliła,że pójdą na Cmentarzysko Słoni i zrobią z kości słoni Zirze niespodziankę. Ale Bolaji uznał,że raczej się nie ucieszy z martwych zwierząt. Hawa przyznała mężowi rację i zaczęli myśleć od nowa. A tymczasem Zira szła razem z Taką koło wodopoju. Ahadi był jeszcze królem i nadal wszystko się jako tako układało. Chociaż nie wszystkie zwierzęta na Lwiej Ziemi chciały rządził Ahadi. Poza królestwem miał też dużo wrogów np.hieny. Taka zauważył kłodę i przeszedł po niej zgrabnie i z powagą. Zira uśmiechnęła się i skoczyła na kłódkę. Spadłaby gdyby nie zdążyła w ostatniej chwili złapać się kłody. Za to Taka wziął kąpiel. Po chwili kawałek kłody na którym zaczepiła pazury Zira,odłamał się. Także i Zira nie potrzebowała już kąpieli. Lwy ze śmiechem wyszły z wodopoju. Zira przypomniała sobie o Hawie i Bolajim. A tymczasem oni spacerowali zapominając o Zirze. Zira czekała i czekała,ale nikt się nie pojawił. Hawa ani Bolaji nawet jej nie pogratulowali. Taka był wściekły na jej rodziców,ale musiał też myśleć o sobie. Miał nieznośnego ojca,ale też matkę,która go pociesza i zajmuje się nim. Zira w tej chwili,nie miała nikogo. Położyła się smutna i zaczęła myśleć. Taka próbował ją pocieszać,ale z każdą chwilą Zira była smutniejsza. Młoda lwica przez długo nie chciała się pogodzić z tym,że ich rodzice się nią wcale nie interesują. Taka postanowił coś wreszcie zrobić. Nie mógł patrzeć na to,jak Zira cierpi przez nich. Z każdym dniem Hawa i Bolaji robili się coraz bardziej nieznośni. Zira nie mogła się z tym pogodzić,bo przez całe życie byli obok niej i nawet byli za bardzo nadopiekuńczy. Mufasa i inni wcale się tym nie przejmowali. Następnego gorącego dnia Taka znowu spacerował i pocieszał Zirę. Nagle natknęli się na samotną Sarabi. Taka uśmiechnął się do niej. Zira walnęła go łokciem z zazdrości,że kocha Sarabi a nie ją. Sarabi jednak gdy przechodziła obok Ziry i Taki wystawiła do nich jęzor podobnie jak to robi Ed. Taka wściekł się i walnął Sarabi. Lwica aż położyła się na ziemi. Zemdlała i nie mogła nic już robić. Wtedy Zira i Taka podeszli ze wstrętem do Sarabi. Młode lwy zaczęły szarpać ciało zemdlałej lwicy,która z bólu się przebudziła. Natychmiast zaczęła krzyczeć,ale nikt się nie zjawił. Młode lwy kontynuowały. Po chwili Sarabi zawołała już z płaczem. Żałosne jęki usłyszał Mufasa. Szybko pobiegł do lwicy. Walnął Takę a po nim Zirę. Sarabi podniosła się i uciekła. Muffy nie chciał aby Sarabi uciekała. Ale Taka i Zira zdążyli uciec przy najbliższej okazji. Wtedy Taka niespostrzeżenie uciekł aby wykonać swoje zadanie. Nie chciał aby Zira cierpiała,więc postanowił że zakończy to raz na zawsze. Akurat Hawa i Bolaji spotkali się nad wodopojem obok którego przechodził Taka. Zauważył to i podszedł cichutko do rodziców Ziry. Oni nic nie słyszeli,chociaż w niektórych chwilach  było słychać Takę. Wtedy Taka walnął Hawę i Bolajego którzy spadli do wodopoju. Wtedy skoczył na nich,żeby tam utonęli,ale ten plan nie wypalił,bo zawołała go Zira. Taka szybko puścił jej rodziców i pobiegł do niej. Hawa i Bolaji szybko wstali. Za niedługo Taka powiedział o swoim planie hienom,które zgodziły się z nim i na tą współpracę. Taka zaprowadził Hawę i Bolajego na Cmentarzysko Słoni mówiąc,że tam zgubiła się Zira i właśnie pożerają ją hieny. Hawa i Bolaji zgodzili się tam pójść. A tam czekała na nich już pułapka. Hieny szybko zaatakowały słysząc głośny głos Taki. Wtedy hieny zaatakowały i przyłączył się do nich Taka. Rodzice Ziry żądali wyjaśnienia ale nie zdążyliby go nawet usłyszeć. Hieny i Taka zaatakowały rodziców Ziry i zabili ich. Zira dowiedziała się tylko o śmierci,ale kto ich zabił,o tym nie wiedziała. Załamała się i zapłakała. Ale po kilku dniach Zira przestała o nich myśleć i zaczęła nowe życie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły XD nie cieszę się,a wy? ;/